|
|
.ol– Gdziez on poszedlb ten stary Chi?czyk? – rzekla pani Vauquerb rozstawiajac talerze.ol– A kto go wiee Czart tam przejrzy jego diabelskie konszachty.ol– Za dlugo spalam – rzekla pani Vauquer.ol–Ale tez pani swieza jak rozyczka...olW tej chwili dal sie slysze? dzwonek i Vautrin wszedl do salonub spiewajac grubymolglosem:olDlugom wedrowal po tym swieciebolZdeptalem go i wszerzb i wzdluz...ol– Hob hoe Dzie? dobryb mamo Vauquer – rzekl spostrzegajac gospodynieb ktora objaloldwornie wpol.ol– Dajze pan spokoj...ol– Powiedz pani: “Zuchwalczee” – odparl. – Nob niechze pani powie. Uslys |
|